Posty

Wyświetlam posty z etykietą telefon

Oferta do odrzucenia

Obraz
Ach, jak ja lubię marketing telefoniczny! Te pytania "czy dodzwoniłam się do mieszkańca Swarzędza?" i brak odpowiedzi na kontr-pytanie: "A nie wie pani, do kogo dzwoniła?" Albo radosne oferty prezentacji garnków/mebli/pościeli. I obietnice, że w zasadzie bez wysiłku można wygrać fanty wartości kilku tysięcy złotych... Ale tym razem ja nie o tym. Tym razem w słuchawce odezwał się bardzo miły męski głos, że skoro właśnie (w marcu) skończyła mi się umowa u pewnego Operatora (nie muszę chyba DODAWAĆ, u jakiego), to Operator ma dla mnie świetną okazję! Dwa razy więcej internetu i całkiem nowy telefon za złotówkę! Tylko muszę się zgodzić podczas tej rozmowy, bo później oferta przepada, jest jednorazowa i nie powtórzy się więcej. Czy są jakieś haczyki? Nie, oczywiście żadnych, nawet abonament będzie niższy! Lubię, jak miłe głosy w słuchawce same wpadają we własne sidła. Pytam zatem uprzejmie, czy to oznacza, że od momentu wejścia w życie nowej umowy będę płacił tylko...

Ankieta bez sensu

Dzwoni telefon, z nieznanego numeru. Nie lubię tego, bo to albo jakieś automaty, albo zła wiadomość, albo... ankieta. No i tym razem ankieta, bo korzystałem w zeszłym tygodniu z pomocy konsultanta jednego z banków. Czy wezmę udział? A wezmę, bo a nuż będę mógł zgłosić swoje zastrzeżenia? Żeby wprowadzić w klimat: zamawiałem kabelek w sklepie wysyłkowym. Chciałem zapłacić "blikiem", bo to najprościej - wybrałem odpowiednią formę płatności, odpaliłem aplikacje bankową, autoryzacja i zdziwienie. Bo zamiast potwierdzenia na ekranie widzę bład numer 200. Próbuję jeszcze raz, jeszcze raz uważnie wpisując PIN. Błąd 200. Czas na płatność minął. Czekałem pół dnia na kontakt ze sklepem, żeby się dowiedzieć, gdzie wysłać płatność (już zwykłym przelewem), potem jeszcze dwa dni oczekiwania na paczkę. A miała być nazajutrz. Nieco zdenerwowany tymi trudnościami (bo to już drugi raz mi ten błąd 200 wyskoczył przy "bliku", ale za pierwszym zrzuciłem wszystko na kłopoty z inter...

Rok ze smartfonem

Obraz
Minął już przeszło rok, od kiedy rozstałem się z moją wysłużoną Nokią 6300 i przystałem do "obozu wroga", czyli nabyłem smartfona (tutaj: Huawei Mate 10 Lite). Pora może napisać kilka słów podsumowania i refleksji, zwłaszcza że zmiana była nieco wymuszona okolicznościami. Nadal przeszkadza Zacznę od rzeczy, które mi ciągle przeszkadzają: przede wszystkim rozmiar. Smartfony, aby dawało się wygodnie z nich korzystać, muszą być o wiele większe niż tradycyjne "komórki". Z tego względu obsługa ich jedną ręką może być kłopotliwa, jeśli przekątna ekranu przekracza 6 cali (tak jest w moim przypadku) - kciuk nie wszędzie sięgnie. Przeszkadza też dotykowa klawiatura (nie da się pisać bezwzrokowo) i ogólnie delikatna konstrukcja (w ciągu roku zniszczyłem już dwie "pancerne" szybki ochronne). O dziwo, mniej przeszkadza w typowym miejskim życiu słaba bateria ("trzyma" maksymalnie dwa dni) - szybko można wyrobić sobie nawyk podłączania telefonu do dos...

O wyginięciu dinozaurów

Obraz
Dinozaur to ja. Wiadomo. Wolę książki od plików pdf, schabowego od humusa i herbatę zamiast waniliowego shake'a. No i stare, małe komórki z klawiaturami zamiast smartfonów. Z telefonami było tak przynajmniej do zeszłego piątku. No, cóż, lata mijają, potrzeby rosną i ostatecznie złamałem się, porzucając stareńką Nokię 6300 na rzecz nowego smartfona. Nie będzie testu, nie będzie reklamy marki i modelu, rzecz tylko o tym, co mi się w nowym telefonie podoba (bo wiadomo, że nie podoba się wielkość, długość pracy na baterii oraz obsługa mizianiem). Poza oczywistymi zaletami, jak np. dostęp do mapy Google'a, co strasznie przydaje się w nowym, wielkim mieście czy lepszy aparat fotograficzny, którym można się ratować, gdy nie wzięło się fufu , rzeczą strasznie przydatną jest wygodny odtwarzacz muzyki. Tak, tak, to mi się bardzo podoba - mam wprawdzie dedykowany odtwarzacz wielkości zapalniczki, ale w telefonie łatwiej ustawić playlistę i zarządzać większą kolekcją utworów. Przyjemna ...

Losowy numer

Obraz
Dzisiaj nieco nietypowo. W ciągu ostatniego roku zaczął mnie irytować pewien proceder, uprawiany przez firmy sprzedające garnki, pościele i inne tego typu produkty "pierwszej potrzeby". Zaczyna się od tego, że otrzymuję telefon z nieznanego numeru (ale rzadko zastrzeżonego). Po odebraniu dowiaduję się, jakim to jestem szczęściarzem, bo akurat trafiła mi się świetna okazja zakupu bezkonkurencyjnego produktu lub udziału w bezprecedensowym pokazie kulinarnym. Na pytanie, skąd miła pani lub pan mają mój prywatny numer telefonu, słyszę przygotowaną odpowiedź: numer wylosował komputer. Dlaczego komputer? Wybieg z komputerem jest bardzo wygodny, ponieważ jakby z definicji wyklucza, że firma posiada jakiekolwiek dane na nasz temat (kupione lub wykradzione), podlegające GIODO (Głównemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych). Gdyby tak nie było, moglibyśmy zażyczyć sobie zaprzestania korzystania z tych danych i usunięcia ich z bazy nękającej nas firmy. Skoro jednak numer jest losowa...