[K] Topaz Gigapixel AI

Reklamy firmy Topaz wyskakują mi nader często na Facebooku, ale kiedy na jednej z nich zobaczyłem, jak rzekomo aplikacja Gigapixel zmienia stertę pikseli w szczegółową fotografię twarzy - nie wytrzymałem. Postanowiłem powiedzieć "sprawdzam" i pobrałem testową wersję aplikacji.

Sam sobie stryczek zawiązał

W momencie robienia testu na stronie Topaza widniał szereg interaktywnych przykładów "przed-po", a jednym z najbardziej nieprawdopodobnych była twarz, która "przed" składała się z pikseli zmasakrowanych niską rozdzielczością i kompresją, zaś "po" zachwycała detalami niemożliwymi do odtworzenia. Moja myśl była prosta - pokonam wroga jego własną bronią! Dlatego pierwszym sprawdzonym zdjęciem było właśnie to, prezentowane na stronie firmy. Wszak - jeśli Gigapixel wart jest tych 100 dolarów, powinien zmienić zdjęcie "przed" w "po" bez najmniejszych problemów, prawda?

Tak wygląda 1:1 zdjęcie ze strony firmy, czyli wersja "przed":

Po zainstalowaniu i uruchomieniu programu wrzuciłem to zdjęcie do obróbki i zaczął się mozolny proces rozpoznawania, co jest na zdjęciu i dociągania enigmatycznych modeli, które mają na celu odzyskanie szczegółów. Po jakimś kwadransie na ekranie pokazał mi się taki obrazek:

Przyznacie, że dosyć różni się on od pokazanego na stronie producenta:

Kombinowałem z opcjami, ale nic lepszego nie udało mi się uzyskać.

Druga szansa

Żeby być sprawiedliwym, wziąłem jedno ze swoich zdjęć z ulubioną modelką Danusią, zmniejszyłem z 980 pikseli szerokości na 200 i z powrotem na 980. W efekcie miałem oryginał:

oraz wersję w niskiej rozdzielczości, którą "nakarmiłem" Gigapixela:

Niestety, mimo że zdjęcie stało się nieco lepsze od tego rozpikselizowanego, to do oryginału jednak nadal było mu bardzo daleko:

Nie tylko twarze

Producent chwali się, że Gigapixel potrafi odratować też zdjęcia architektury czy przyrody, czego - oczywiście - nie omieszkałem sprawdzić. Najpierw rzuciłem na żer jesienne zdjęcie drogi o poranku:

Po przeskalowaniu zdjęcie zaczęło wyglądać dość paskudnie:

I Gigapixel wiele mu nie pomógł:

Kolejne zdjęcie to już architektura - teoretycznie najłatwiejsza, bo wystarczy powykrywać linie, ładnie rozmyć jednolite przestrzenie itp.:

Po przeskalowaniu obrazek wyglądał następująco:

Natomiast Gigapixel zrobił z nim to:

Czy Gigapixel jest do niczego?

Nie, na szczęście nie jest to program do niczego. To jest bardzo dobre rozwiązanie, jeśli musimy niezłej jakości obraz przeskalować w górę. W momencie, gdy dysponujemy tylko zdjęciem powiedzmy 1024x768, a chcemy wydruku A4 w 300dpi, to troszkę pikseli nam zabraknie. Ile dokładnie? Odsyłam do posta o DPI, a tu powiem tylko, że na dłuższym boku powinniśmy mieć 3500 pikseli. Oczywiście, można plik powiększyć w IrfanView czy nawet w Photoshopie, jednak dostaniemy obraz dość rozmyty i niewyraźny.

I właśnie do taki zadań jest przeznaczony Gigapixel. Obejrzyjcie te dwa fragmenty - oba pochodzą z wyżej prezentowanego zdjęcia, powiększonego pięciokrotnie, z 1094 pikseli na 5470 pikseli:

Zdjęcie powiększone w programie Adobe Photoshop CS6

Zdjęcie powiększone w programie Topaz Gigapixel AI 6.1

Obraz przeskalowany przez Gigapixela sprawia wrażenie gładszego, ale i bogatszego w szczegóły. Na ekranie wprawdzie widać drobne artefakty, zwłaszcza w miejscu, gdzie przebiegają kontrastowe linie, ale na wydruku nie będą one widoczne.

O co mi chodzi?

No właśnie, o co mi chodzi? Najpierw wykazuję, że efekty pracy Gigapixela są raczej opłakane, a potem nagle okazuje się, że wcale nie i daje on lepsze rezultaty niż Photoshop? Ano tak. I winą za to obarczam w całości firmę Topaz oraz jej marketing, który zwyczajnie kłamie. Zdjęcia zaprezentowane na stronie nie dają się doprowadzić do stanu "jak żyleta" - a to właśnie sugerują suwaki, którymi możemy sobie pomachać i popatrzeć, jak to świetnie program sobie radzi ze zmianą garści pikseli w wysokorozdzielczy obraz. To jest zwyczajne łgarstwo i tego typu zachowania muszą być piętnowane.

Z drugiej strony, program naprawdę nieźle skaluje zdjęcia w górę, podkreśla detale i sprawia, że przeskalowane zdjęcia wyglądają całkiem sensownie - ale jednocześnie algorytmy muszą mieć dane do przemielenia. Zatem nie, nie da się ikony 64x64 piksele przekształcić na bogaty w szczegóły obraz 6400x6400. To nie CSI, to prawdziwe życie.

Do domowego, okazjonalnego użytku, jak na polskie warunki, program jest raczej za drogi, ale jeśli ktoś często musi skalować obrazy na potrzeby wydruku, to uzyska za pomocą Gigapixela lepsze wyniki, niż powierzając skalowanie algorytmom Photoshopa.

Komentarze