Za dużo tekstu to kłopot?

Hm, mam czasem wrażenie, że gubię współczesny świat. Gdzieś umykają mi nowe trendy albo gorzej - wydają mi się zupełnie nonsensowne. Mam tak od momentu, gdy po raz pierwszy zobaczyłem Facebooka (którego szczerze nie cierpię). Jeszcze bardziej nonsensowne wydają mi się Instagram, TikTok czy Twitter. Tak, jestem po prostu starym marudą, bo ni w ząb nie pojmuję, co może być zajmującego w przeglądaniu zalewu wpisów, które w dodatku są wręcz niemożliwe do przeszukania. Podziwiam osoby, które potrafią znaleźć na Facebooku cokolwiek, co widziały tam dzień wcześniej (i oczywiście nie pamiętają, kto to coś opublikował).

Wśród znajomych nie znajduję zbyt dużego zrozumienia, część z nich wręcz stuka się w czoło i twierdzi, że konta na tych wszystkich serwisach TRZEBA mieć, żeby być na bieżąco, żeby się promować, żeby łapać followersów, żeby nabijać licznik odwiedzin, lajków, żeby gromadzić komentarze. Tego też nie rozumiem.

Ale ostatnio wszedłem na kolejny, wyższy poziom niezrozumienia. Przykładowo, zajrzałem dzisiaj na jedną z grup na Facebooku. To jedyny serwis, do którego użycia się jakoś mogę przemóc, chociaż mam konta i na Instagramie, i Twitterze. Facebook ma przynajmniej tę przydatną cechę, że można się zapisać do grup i tam czytać, co piszą członkowie tej grupy - jeśli dobrze wybierzemy i trafimy na rozsądnych ludzi, grupa może być przydatnym miejscem wymiany opinii czy kontaktów.

Odwiedzona grupa zrzesza użytkowników programu Affinity Designer i właśnie pojawił się na niej nowy wpis. Dumny wpis, zachęcający do czytania innego wpisu, już na Instagramie. Opatrzony ikonkami i wielką okładką z tytułem i grafiką. Temat ciekawy, więc kliknąłem, co tam ludzie ciekawego piszą. We wpisie instagramowym mamy 5 zdań wstępu, w tym jedno z błędem, potem są dosłownie cztery zdania "rozwinięcia". Z tych dziewięciu zdań tylko jedno tak naprawdę dotyczy bezpośrednio tematu. I znów wszystko opatrzone ikonkami i wielką okładką (z obowiązkowym copyright autora), brak zaś jakiejkolwiek graficznej ilustracji omawianego zagadnienia (a tu jeden jedyny obrazek przekazałby 10 razy więcej wiedzy niż tekst).

Żeby Wam to dobrze uzmysłowić bez wklejania linków i piętnowania autora, posłużę się przykładem (błędy celowe).

Analogia

Programowanie to tworzenie programów. Programy mogą być urzywane przez różnych użytkowników. Od dziecka, przez majstra do inżyniera. W tym właśnie poście skupię się oczywiście na języku C#.

Język C# służy do pisania programów na różne komputery i te programy mogą robić różne rzeczy.

Jest to trudne rzemiosło, ale przynosi dobre efekty.

Jakiś czas temu znalazłem fajny filmik o nauce grania na fortepianie. Teraz podsyłam Ci link do podobnego filmiku, ale służącego do nauki programowania. Link w moim BIO.

#programowanie #c# #język #program #komputer #pisanie... (tu już sobie daruję - w oryginale hashtagów było prawie tyle, co tekstu właściwego)

Nie wiem

Przyznam, że mam z tego typu tworami problem poznawczy. Czy one służą tylko do generowania ruchu i nabijania licznika odwiedzin? Bo wiedzy żadnej tam nie ma, nawet szczątkowej, za to masa hashtagów, żeby wyszukiwarka wypluwała ten post, gdy tylko ktoś będzie wyszukiwał podobnego zagadnienia. Ale po co? Przecież z tego i tak się nikt niczego nie nauczy! Kompletnie tego nie rozumiem.

Trend do tworzenia podobnych wpisów (z różnych dziedzin) obserwuję już od dłuższego czasu. I zaczynam się czuć dziwnie - bo może to ze mną jest coś nie tak?...

Komentarze