czwartek, 21 listopada 2013

[R] Całkiem fajne aparaty

W ostatnią środę miałem okazję wziąć udział w warsztatach Fujifilm X - Spotkanie z Mistrzem, które odbyło się w poznańskim Concordia Design. Były to pierwsze warsztaty fotograficzne, w których uczestniczyłem i nie do końca wiedziałem, co mnie czeka. Program spotkania był podzielony na dwie części - w pierwszej o swojej pracy opowiadali Tomasz Lazar, Filip Ćwik i Alex Lambrechts, w drugiej uczestnicy mogli "wyżyć się" fotograficznie w przygotowanych studiach. Pierwsza część była bardzo interesująca, zwłaszcza wystąpienie Aleksa Lambrechtsa - spory entuzjazm, którym fotograf chciał się podzielić, zniwelował wrażenie zbyt długiej prezentacji (co wynikało z obecności tłumacza).

W drugiej części uczestników podzielono na trzy grupy, każda otrzymała swojego "patrona", jednego z Mistrzów. Grupy rozeszły się do swoich modelek i rozpoczęło się wielkie fotografowanie, które zawodowców pewnie przyprawiłoby o ból głowy. Ja trafiłem do grupy Filipa Ćwika i w sumie (jako totalny amator) pstrykałem tak, jak inni - po prostu okrążając modelkę to z jednej, to z drugiej strony, szukając jakiegoś ciekawego kadru. Filip jednak po pewnym czasie obserwowania naszych bojaźliwych poczynań zirytował się (pozytywnie) i wytłumaczył nam, o co chodzi w sesjach z modelkami. Przyznam, że na mnie podziałało to pozytywnie (w sensie zdobycia wiedzy), ale efektów wielkich raczej nie było, ze względu na wrodzoną nieśmiałość...

Oczywiście, każdy mógł w dowolnej chwili przejść do innego studia i fotografować pozostałe modelki, co kilka razy uskuteczniłem, aczkolwiek z umiarkowanie dobrymi skutkami. Każda modelka była inaczej wystylizowana: scenka u Filipa nazwana została "Turecki pokój", Alex opiekował się typową sesją glamour, zaś Tomaszowi przypadła scenka "kulinarna", czyli modelka w kuchni. Wszystkie ciekawe i z wszystkich dało się wynieść świetne zdjęcia.

Firma Fujifilm nie ograniczyła się tylko do prezentacji i warsztatów, dała też możliwość wypróbowania swoich wyrobów. Niestety, z uwagi na dużą liczbę uczestników (na oko pewnie 50 osób!), były niewielkie szanse wypożyczenia najlepszych modeli. Mnie udało się porwać w łapki X-10, czyli chyba najsłabszy z dostępnych aparatów. Powiem tak: gdybym mógł przetestować wersje X-Pro1 lub X-E2, może przekonałbym się do wymiany lustrzanki i kilku obiektywów na takie właśnie maleństwo. X-10 mnie do tego nie przekonał - na pewno między innymi dlatego, że miałem podobny aparat pierwszy raz w życiu w rękach i nie potrafiłem ustawić wszystkiego, co chciałem. Nie powiodła się próba odnalezienia zapisu zdjęć do RAW (aparat oczywiście ma taką funkcję, lecz "zakopaną" gdzieś w menu), często też obraz w lunetce gubił się (tzn. nic nie było widać przez sekundę lub dwie po podniesieniu do oka). Niespecjalnie dobrze działało kółko korekcji ekspozycji, ale być może winny był tryb fotografowania (EXR). Mimo tych wszystkich problemów, podobało mi się. Nie kupiłbym modelu X-10, ale gdyby mnie było stać i gdybym mógł popracować choćby dzień lub dwa X-Pro1 lub X-E2, taki mały, zgrabny aparat mógłby odesłać obie moje lustrzanki na długie wakacje do plecaka. Od dawna marzę o czymś małym, dyskretnym i CICHYM, co dawałoby świetny obrazek i seria "iksów" Fuji wydaje się te nadzieje spełniać. Tym bardziej żałuję, że nie mogłem potestować wyższych modeli...

Jeśli ktoś ma dostęp do Facebooka, to może obejrzeć relację samego organizatora. Ja uznaję te warsztaty za wartościowe doświadczenie i firmie Fuji udało się zasiać w moim sercu ziarno pożądania - ech, taki miły, mały, fajny aparacik!...

Dobra, dość gadania, czas pokazać kilka ujęć, wykonanych podczas warsztatów. Najpierw część "reporterska", a potem kilka kadrów, które udało się popełnić fotografując modelki.

Tutaj widzimy Filipa Ćwika (niebieska bluza), który stoi załamany naszym pstrykaniem "zwykłych fotek":

Alex Lambrechts tłumaczy sposoby wykorzystywania małych aparatów w sesjach z modelkami:

Moje prace:

I bonus - widok z okna naszego studio na rozkopaną Kaponierę i Zamek:

5 komentarzy:

  1. Nie martw się wiele nie straciłeś, miałem X-PRO 1 w rękach przez cały czas. I teraz już wiem, że na chwilę obecną nikt mi nie jest w stanie wmówić, że X-PRO 1 czy X100s przebija lustra pod względem jakości fotografii (rozpiętości tonalnej etc.) Co najwyżej zdjęcia wykonywane tym sprzętem mogą aspirować do niekiedy porównywalnych pod pewnymi względami. Zgodzę się tylko z jednym ze steku różnych farmazonów, które usiłowali nam przekazać na tych warsztatach sprzedażowo - promocyjnych, że seria X jest niewątpliwie bardzo kompaktowa i oferuje przy tym bardzo dobry obraz, ale na litość boską z matrycą chociażby Nikona D610 nie ma, żadnego porównania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Obrazka na poziomie D610 się nie spodziewałem, ale D7100 - dlaczegóż by nie? A to już coś, co w zupełności by mi wystarczyło przy malutkich gabarytach - bo właśnie (moim zdaniem) nie można porównywać samego obrazka, tylko w połączeniu z rozmiarem urządzenia. Czasem wolę wyjść na spacer tylko z Canonem S95, zamiast targać D200 i ze dwie stałki do niego. Tylko że S95 daje dużo gorszy obraz niż lustrzanka - a chodziłoby o obraz porównywalny, w końcu matryca APS-C, zwłaszcza w wykonaniu Fujifilm (te nieregularności) może taki obrazek dawać. I tego właśnie nie udało mi się sprawdzić, i głównie tego żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie! :) Kompaktowość i znośny obrazek aspirujący do poziomu średniej klasy lustra APS-C to główne zalety moim zdaniem X-PRO 1. Również oczekiwałem więcej po tym modelu, ale jak na lunetkę o tych rozmiarach jest na prawdę zacnie, jednak pełnię zadowolenia przyniesie może wersja X-PRO 2. W pełni się z Tobą zgadzam, chodziło mi głównie o to iż chciano wmówić ludziom na warsztatach iż ten sprzęt może zastąpić FF bądź inny sprzęt klasy pro. Z czego trochę wycofywał się Lazar mówiąc już o użytkowaniu serii X jako "bezpiecznika" przy pracy. Dobra, może się czepiam, ale takie są moje odczucia po spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam na tych warsztatach X-Pro1. Wiedziałam od początku, że ten chcę sprawdzić. Menu ustawień jasne, intuicyjne moim zdaniem (w swojej foto-torbie mam Nikona D600). Pracowałam na różnych wartościach ISO, wysokie nie spełniają zupełnie oczekiwań. Do zakupu zdecydowanie przekonuje mnie wielkość, prostota, łatwość schowania się w tłumie w czasie prób uchwycenia scen ulicznych. Z moim FF nie mam na to szans. Chyba T.Lazar mówił najrozsądniej- to dobra opcja "zabezpieczenia".
    Bardzo przyjemny blog. Pozdrawiam
    ASK.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dyskusja toczy się tu w bardzo profesjonalnym tonie - ja więc - napiszę tylko, że wszystkie zdjęcia mi się podobają. :) Ale mnie się zawsze Twoje zdjęcia podobają, bo po prostu są dobrze zrobione. Wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń