wtorek, 8 stycznia 2019

[O] Janusz Christa - Śladem białego wilka

Pod choinką znalazłem tom, który wielce mnie ucieszył - zbiorcze wydanie komiksu Janusza Christy pt. "Śladem białego wilka". Jest to trzecia wersja tego komiksu, oryginalnie wydawanego w Wieczorze Wybrzeża w postaci pojedynczych "pasków". Później, w 1989 roku, Krajowa Agencja Wydawnicza zebrała te paski i wydała jako trzyalbumowy zestaw (jako ciekawostkę powiem, że kilka oryginalnych pasków została usunięta, a jeden - dodany). W dodatku to wydanie zostało pokolorowane - oryginał był czarno-biały. I podobnie jest z trzecią wersją, wydaną przez Egmont - treściowo jest ona identyczna, jak wydanie z KAW, ale nie zawiera kolorów.

A dlaczego się ucieszyłem? Bo od jakiegoś czasu staram się zgromadzić wszystkie komiksy Christy - zarówno najbardziej znaną kolekcję przygód Kajka i Kokosza, jak i ich protoplastów, czyli Kajtka i Koka oraz pozostałe albumy (np. Gucek i Roch czy inne komiksy, rysowane głównie na potrzeby ówczesnej prasy). Wielce pomaga w tym wydawnictwo Egmont, które solidnie wzięło się do pracy i przygotowało odpowiednie serie.

Jednak radość wynikała nie tylko z zamiłowań "kolekcjonerskich", ale także z sentymentu, jakim darzę te akurat przygody Kajtka i Koka - w dzieciństwie bowiem w domu (w Boże Narodzenie) pojawiały się kolejne tomy z wydania KAW. I choć początkowo ich nie lubiłem (bo to nie Kajko i Kokosz, tylko "podróba" - wybaczcie, tak wtedy myślałem), to dzisiaj patrzę na to zgoła odmiennie.

O fabule nie będę się może rozpisywał, bo jak to u "wczesnego Christy", jest kryminalna i nie chcę nikomu psuć ewentualnej lektury. Napiszę tylko, że obecnie daje się już odczuć wiek tego komiksu (powstawał w drugiej połowie lat sześćdziesiątych), ale wcale to nie przeszkadza. Miałem wrażenie podobne do tego, które towarzyszy mi podczas oglądania starych polskich filmów (np. "Gangsterzy i filantropi"). Świat przedstawiony wydaje się lekko naiwny i niewinny (mimo kryminalnego zacięcia). Przestępcy - nawet mimo stosowania broni - nie wydają się bardzo groźni, a same przestępstwa są raczej wybrykami - szczególnie jeśli spojrzeć np. na współczesne amerykańskie kino akcji.

Polecam wszystkim "Śladem białego wilka", zwłaszcza osobom, które pamiętają lata sprzed 1989 roku. A młodsi... też w sumie zyskają, bo mogą się dowiedzieć o tym, że np. kiedyś było trudno o telefon czy zamszową marynarkę.

2 komentarze:

  1. Jakoś nie pamiętam Kajtka i Koko, ale Kajka i Kokosza bardzo lubiłam. Jak synek przyniósł z biblioteki szkolnej, to mu oczywiście podebrałam. Pod choinkę dostał zestaw przygód Tytusa, Romka i A'Tomka. Tu już chyba tatuś będzie mu podbierał tomy.:))) Kiedyś miałam książkę z przygodami Kleksa. A do którejś gazety było dodawane "Komiksowo". No i lubię Tymka i Mistrza.:))) Jeśli chodzi o sentymenty, to kiedyś bardzo długo przechowywałam tzw. historyjki z gum Donald.:)))
    Eeeech... Miło powspominać. W tym roku mi się szykuje okrągła rocznica matury... No tak, im człowiek starszy, tym wspomnień więcej.:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Z 15-20 lat temu zaczytywałem się tym komiksem. Intryga kryminalna, zwłaszcza w pierwszej części, jest znakomita - tajemnicza, zagadkowa i wciągająca. Christa miał dar do takich historii.

    OdpowiedzUsuń