środa, 2 stycznia 2019

Oddworld: Abe's Oddysee New'n'Tasty

"Odrywając" się od nagrywania płyty "Expectation", spędziłem parę godzin na graniu w gry - i na GOG.COM, i na Steamie mam bowiem kilkadziesiąt pozycji, z których dużej części nawet nie instalowałem (są to albo bonusy, albo darmowe wersje z CD-Action, albo okazyjne zakupy za parę złotych). Zawsze z tej okazji mam dylemat, czy wybrać jakąś "małą" gierkę, czy jednak wrócić do starszej, ale "dużej" produkcji. Z "dużych" czeka wciąż na mnie np. GTA 5, której to gry wręcz boję się zainstalować - nie dość, że zeżre mi transfer, to jeszcze wciągnie na kilkadziesiąt godzin. Z tego powodu rzuciłem się na "Abe's Oddysee", a głównie na jej uwspółcześnioną wersję, "New'n'Tasty".

O co tu chodzi?

W grze sterujemy poczynaniami tytułowego Abe'a, który musi uciec z farmy produkującej żywność (w tym żywność z osobników gatunku Abe'a). Mamy do czynienia z platformówką z elementami logicznych zagadek - trzeba np. wykombinować, jak za pomocą dostępnych środków pozbyć się strażnika czy otworzyć przejście. Abe z gruntu jest bezbronny, tzn. nie potrafi ani bić, ani strzelać. Jego bronią jest... umysł gracza. Stosując podskoki, kamienie i pociąganie za dźwignie trzeba sobie zwyczajnie jakoś radzić. A przeciwnicy są bezlitośni i z przyjemnością pozbawiają Abe'a życia - na szczęście mamy takich żyć nieograniczoną ilość, więc po prostu tylko trochę cofamy się w postępie gry i możemy próbować do woli.

Ale ja nie o grze

Oddworlda znałem dawno temu z oryginalnego wydania z 2001 roku. Grało mi się wówczas w niego nadzwyczaj przyjemnie, a "śpiewy" Abe'a czy jego komunikacja z rodakami wzbudzały niewymuszony śmiech. Wersja ta jednak zestarzała się dość mocno, co widać na załączonych screenach, więc z ciekawością sięgnąłem po remake z 2014 roku, o podtytule "New'n'Tasty".

Klasyczny Oddworld sprzed niemal dwudziestu lat

Muszę przyznać, że zostałem bardzo przyjemnie zaskoczony - prace przy grze nie sprowadziły się wyłącznie do podbicia rozdzielczości grafiki - przerobiono ją bowiem "od podstaw". Zmieniło się nie tylko to, że obecnie gra wspiera współczesne karty graficzne, ale wprowadzono np. płynny przesuw ekranów. Stara wersja wyświetlała pojedynczą planszę i dopiero po "dotknięciu" krawędzi przenosiła nas do planszy obok. Nowa wersja ciągle pokazuje Abe'a w centrum, tak że podział na plansze zniknął i płynnie poruszamy się po sztucznym świecie.

Co najważniejsze, gra się o wiele przyjemniej nie tylko ze względu na nową szatę graficzną, ale np. ulepszone sterowanie. Jest o wiele mniej frustrująco niż w oryginale - sprawdzałem, przechodząc pierwsze poziomy tu i tu. Zdecydowanie gorzej szło mi w starej wersji, niemniej takie porównanie było bardzo interesujące. Okazało się bowiem, że świata gry nie odtworzono ze 100% dokładnością - niekiedy zmieniają się dekoracje, czasem znika lub pojawia się jakaś postać itp. Generalnie trzymano się ogólnego kierunku, jednak nawet osoby doskonale znające wersję z początku XXI wieku nie będą się w remake'u nudziły.

Koniec

Gry, oczywiście, nie przeszedłem (na moje oko utknąłem gdzieś mniej więcej w środku fabuły), ale nie jestem zawiedziony. To bardzo fajna platformówka, która wymaga oprócz zwinnych palców także pomyślunku i kombinowania. W dodatku nowa wersja wnosi bardzo wiele - zdecydowanie więcej niż Age of Empires HD, które testowałem równolegle (a co!). Polecam, jeśli ktoś ciepło wspomina oryginalne przygody Abe'a!

0 komentarze:

Prześlij komentarz