Posty

Wyświetlam posty z etykietą felieton

Perełka - Lekcja biznesu

Obraz
Wieczór, siedzimy przy stole. Perełka zajada kolację i żąda w zamian jakiejś opowieści. Tata myśli, myśli i postanawia opowiedzieć, jak to pewien koncern produkujący brunatny, słodki napój wymyślił Świętego Mikołaja. Historia rozpoczęła się od narady panów w garniturach, którzy mieli wymyślić sposób, jak sprzedać więcej butelek napoju. Perełka z zapartym tchem słuchała, jak to pierwszy pan zaproponował, żeby sprzedawać napój taniej. Pomysł nie spodobał się prezesowi, bo wtedy zysk firmy na butelce będzie mniejszy. Drugi pan wymyślił, żeby sprzedawać drożej - ale i ten pomysł przepadł, bo wówczas nikt by napoju nie kupił. W tym momencie Perełce zapalają się oczka i krzyczy: - Tata, tata, ja wiem, co trzeba zrobić! Ja wiem! Tata patrzy zdziwiony i słucha: - Bo, tata, to trzeba zrobić tak - tłumaczy Perełka - Trzeba najpierw zacząć sprzedawać taniej, wtedy ludzie będą kupować, PRZYZWYCZAJĄ SIĘ i wtedy trzeba sprzedawać drożej, bo już będą musieli pić. Oto szybka lekcja biznesu od ...

Perełka - Czarna perspektywa

Obraz
Jedziemy z Perełką samochodem, z planem zatrzymania się przy sklepie spożywczym na zakupy. Rozmowa zeszła na to, że Perełka nie może zostać w aucie, tylko musi iść z Tatą. - Ale czemu? Ja chcę zostać! - upiera się Perełka. - Nie możesz zostać! - upiera się Tata. - Ale czemu? Będę grzeczna! Tata postanawia wytłumaczyć na przykładzie: - Wyobraź sobie, co by było, gdyby jakiś złodziej ukradł auto sprzed sklepu z Tobą w środku! Tata by się zapłakał, a już o Mamie nie wspomnę! - E, tam! - macha łapką Perełka - To by było szkoda samochodu! Tata wstrząśnięty pyta: - Jak to samochodu, dlaczego samochodu? - No, bo samochód jest ważniejszy. Można pojechać na zakupy i bez niego byście z Mamą umarli z głodu...

Perełka - Kolory

Obraz
Gramy w rysowanie. Gra polega na tym, że Tata narysował domek na górskiej przełęczy, Gosia go w tajemnicy pokolorowała, a teraz Tata ma odgadnąć zastosowane kolory. Idzie to niesporo, bo kolory są często... niestandardowe. Zaczyna się niewinnie: - Słońce? - Żółte! - Dobrze - kiwa głową Perełka - a niebo? - Niebieskie! - woła pewny sukcesu Tata. - Nie, fioletowe. Tata się oburza: - Dlaczego fioletowe? - Bo jest noc! - Jak to noc?! Przecież jest żółte słońce! - nie zgadza się Tata. - Ale to jest słońce nocne. Tata zgaduje dalej, ale po różowej ścieżce i niebieskich dachówkach jest załamany. W końcu Perełka pyta: - A jakiego koloru są okna? - Przezroczyste! - Tata chwyta się ostatniej deski ratunku, ale Perełka posępnie zaprzecza: - Nie, zielone, bo przecież nie mam przezroczystej kredki!

Perełka - Osobno

Obraz
Czas tuż po przeprowadzce i Perełka przez miesiąc może chodzić albo do dotychczasowego przedszkola, albo do nowego. Logistycznie (dla rodziców) wygodniej byłoby, gdyby wygrał wariant nowego przedszkola, ale cóż - życie nie jest proste. - Tata, a ja dzisiaj idę do nowego przedszkola? - pyta Perełka, mimo że dobrze o tym wie, bo ten właśnie wariant ustaliła poprzedniego dnia z Mamą. - Tak, tak się umówiłaś wczoraj, prawda? Perełka myśli przez chwilę i mówi: - Ale tak się umówiłam z Mamą. A z tobą nie. - A to ze mną się musisz specjalnie umawiać? - dziwię się. Perełka macha łapką: - No tak, bo ty jesteś osobno! - Jak to "osobno"? - dziwię się jeszcze bardziej. Perełka uśmiecha się i wyjaśnia jak dziecku: - Bo my jesteśmy dziewczynki, a ty nie, więc jesteś osobno. Szach, mat.

[M] O mojej muzyce

Patrzę na gitarę. Prosty instrument - wystarczy po niego sięgnąć, dostroić i można grać. Żadnej filozofii. Tak jak z przeszłością - też wszystko było prostsze, trawa zieleńsza, oranżada słodsza, a człowiek się tyle nie denerwował... Także jeśli chodzi o muzykę. Kombatanckie początki Muzyka od zawsze rywalizowała w mojej głowie z plastyką. Na równie amatorskim poziomie, ale jednak. I nie, nie grałem nigdy na gitarze - to znaczy, mam nawet dwie w domu i znam parę chwytów, ale to wszystko. Moim instrumentem były od zawsze "klawisze". Nie fortepian, tylko właśnie syntezator. Dla pewnej Yamahy porzuciłem naukę gry na akordeonie, dla innego syntezatora sprzedałem ukochane ośmiobitowe Atari. I z tego, co pamiętam, na początku rzeczywiście było fajniej. Używałem prostej Yamahy PSS-780 , która miała prościutki "zapamiętywacz" tego, co się grało (nie nazwę go sekwencerem, bo nie było żadnej edycji). Nagrałem w ten sposób pięć kaset z muzyką (hm, powiedzmy - i tak już tego ...

Perełka - W kuchni

Obraz
W tygodniu robimy z Perełką obiady. Wygląda to tak, że po powrocie z przedszkola tata maszeruje do kuchni, a Perełka do swojego pokoju. Po mniej więcej pięciu minutach tata słyszy od progu kuchni: — Tata, cie fotelik! A to oznacza, że trzeba Perełkę posadzić w jej foteliku do jedzenia, aby mogła bez przeszkód obserwować, co się dzieje. I nie tylko obserwować, ale komenderować! — Tata, olej cieba! — Tata, jajko! — Tata, dym! — tutaj tata musi udawać, że na kuchence coś się pali i trzeba gasić. Zwykle podczas takiej kuchennej sesji Perełka wymusza podanie jakiejś przekąski - ciastka be-be czy paluszków. Dzisiaj zauważyła wielki pojemnik i woła: — Tata, cie sionećnik! Nasypałem jej zatem do miseczki łuskanego słonecznika. Mała chwyciła od razu całą garść i wsypuje z radosnym piskiem do buzi. — Hej, uważaj, nie tak dużo! — ostrzegam, na co Perełka niewyraźnie: — Jeśtem jak mamusia! Tak, mama lubi słonecznik, ale jednak je go z...

TV

Obraz
Nie mam telewizora w domu. To żaden snobizm, tylko podejście czysto praktyczne - czasu brakuje na wszystko, a telewizor potrafi uzależnić i kradnie cenne minuty, nie wspominając o złotówkach na abonament u dowolnego dostawcy. Od czasu do czasu oglądam coś u rodziny i nie, wcale nie chcę zmieniać błogiego stanu rzeczy.

Fanboj Fuji

Obraz
Fanboj lub z angielska fanboy to osoba fanatycznie wręcz oddana jakiejś idei, produktowi, postaci; widzi tylko zalety, żadnych wad, nie trafiają do niej racjonalne argumenty. Wszyscy mający odmienny punkt widzenia są wrogami, których trzeba przynajmniej ośmieszać. Taką definicję można pokrótce spreparować i z tego punktu widzenia zdecydowanie odpieram zarzuty, że jestem fanbojem firmy Fuji .

Lenistwo

Obraz
Podobno fotografowie dzielą się na tych, którzy przez większość czasu robią zdjęcia w terenie i tych, którzy przez większość czasu siedzą przy komputerze, obrabiając, poprawiając i cyzelując zdjęcia do postaci idealnej. Co ciekawe, z mojego doświadczenia wynika, że zwykle rozwój zaczyna się na tym pierwszym etapie, dochodzi do drugiego, aż w końcu któregoś dnia człowiek zdaje sobie sprawę, że zamiast robić fajne i ciekawe zdjęcia, traci wzrok przed monitorem...

Żelazne reguły

Obraz
Przeczytałem niedawno artykuł (a nawet dwa), traktujące o regułach w fotografii. A konkretniej - potępiające te reguły, jako stek bzdur i pęta, nałożone na wolnych twórców, czyli fotografów. Nie do końca się z tym zgadzam. Rób tak i tak Założenia w obu artykułach były takie, że osoby zaczynające swoją przygodę z fotografią są zewsząd bombardowane "dobrymi radami", czyli tak zwanymi żelaznymi regułami, które są jedynym sposobem na robienie "profesjonalnych" i udanych zdjęć. Jeśli fotografujecie, na pewno znacie kilka takich zasad: reguła trójpodziału, czyli umieszczania głównego motywu w jednym z tzw. mocnych punktów horyzont musi być poziomy nie wolno fotografować w środku dnia nie wolno fotografować pod słońce portretów nie robi się obiektywem szerokokątnym Oczywiście reguł jest więcej, ale nie w tym rzecz, by je tutaj wszystkie prezentować czy choćby omawiać. W obu artykułach wbijanie do głów fotografujących osób "żelaznych reguł" jest p...