środa, 29 stycznia 2014

[K] Pożegnanie z Operą

Kiedy w sierpniu pisałem o nowej wersji przeglądarki Opera, miałem cichą nadzieję, że w ciągu najwyżej kilku miesięcy nadrobi ona braki funkcjonalne, przede wszystkim jeśli chodzi o zarządzanie zakładkami ("Ulubionymi") oraz czytnik RSS. Mamy obecnie końcówkę stycznia i pora przyjrzeć się, czy coś się zmieniło.

Rozwój

Niewątpliwie obecnie nowa Opera jest znacznie dojrzalszą przeglądarką niż wersja 15 z sierpnia 2013 roku. Polepszyła się stabilność, dodano obsługę "skórek", a w fazie eksperymentalnej pojawił się pasek zakładek. Coś się zatem dzieje i nie można powiedzieć, że nic nie dostajemy w kolejnych wersjach. Czy to wystarcza?

Opery używam już bardzo długo i generalnie jestem znany jako jej gorący zwolennik. Od zawsze podobała mi się jej "inność", elegancja i pewna "elitarność". Przeżyłem już kilka "rewolucji", które wiązały się np. ze zmianą mechanizmów renderujących. Internet Explorera używało się tylko tam, gdzie inne przeglądarki były ignorowane (czyli służbowo, w intranecie), Firefox bardzo szybko mnie do siebie zniechęcił pamięciożernością i powolnością (no i koniecznością częstych restartów). Przez chwilę równolegle z Operą używałem Chrome'a, a obecnie w domu zainstalowany jest oparty na silniku Chromium Comodo Dragon, używany zamiennie z Operą w wersji 12.16.

Źle się dzieje...

Coraz częściej irytowały mnie pojawiające się to tu, to tam informacje, że moja przeglądarka nie jest wspierana (jaskółką była strona http://www.deviantart.com, o czym pisałem już poprzednio). Czarę goryczy przelało Google - panel zarządzania blogiem zaczął od pewnego momentu generować komunikat, że Opera nie jest już w pełni wspierana, a od kilku dni "częstowany" jestem okienkami dialogowymi z informacjami o błędach. I chociaż panel Blogspota zdaje się jeszcze działać, to ciągle zamykając uciążliwe okienka nie da się pracować...

Dodając do tego obrazu kilka kolejnych witryn, uporczywie pokazujących błędy lub niepoprawnie wyświetlających treść oraz - używanego sporadycznie - Facebooka, potrafiącego w ogóle "zamknąć" Operę bez ostrzeżenia, doszedłem do wniosku, że nie ma sensu dalej męczyć się ze starą wersją, czekając aż zespół deweloperów umieści w wersji nowej tak kluczowe (dla mnie) elementy jak zakładki czy czytnik RSS. Tym samym z żalem rezygnuję z Opery.

Co w zamian?

Zacząłem rozglądać się po rynku przeglądarek internetowych w poszukiwaniu produktu, który obecnie najlepiej będzie spełniał moje wymagania. Założeniem koniecznym była możliwość importu do nowego programu całego zbioru zakładek i listy subskrybowanych kanałów RSS, obsługa gestów, blokowanie reklam, strona typu speed dial oraz narzędzie deweloperskie do analizy kodu HTML/JavaScript.

Jeszcze w sierpniu sądziłem, że gdyby przyszło mi rezygnować z Opery, przejdę po prostu na Comodo Dragon. Niestety, od tego czasu na jaw wyszło kilka niedogodności związanych z tą przeglądarką i dodatkami do niej, w związku z czym chwilowo zarzuciłem próby. Google'owego Chrome'a trochę się obawiam, bo ciągle mam wrażenie, że bardzo dużo rzeczy dzieje się w nim "za plecami" użytkownika (np. zbieranie informacji i wykorzystywanie ich do prezentowania treści), poza tym przeglądarka ta bywa wyjątkowo nachalna, proponując przy każdej okazji a to zakładanie konta u Google'a, a to jakieś google'owe nowości, które "poprawiają świat".

Po aktualizacji Windows 8 przyjrzałem się nowemu Internet Explorerowi - w końcu trzeba mu czasem dać szansę, prawda? Nic z tego jednak... Sama przeglądarka nie jest zła - oferuje zarówno zakładki, jak i czytnik RSS (aczkolwiek artykuły prezentowane są w nim nieco paskudnie, jak na mój gust). Nie ma, niestety, gestów, zaś baza dodatków jest mizerna (jedyny sensowny dodatek z gestami wymaga instalacji osobnego programiku). Ponoć najnowsze wersje Explorera są dużo bezpieczniejsze nie tylko od legendarnie "dziurawej" wersji 6, ale też od innych przeglądarek na rynku - nie sprawdzałem, jednak wydaje mi się, że nie jest aż tak różowo.

Sprawdziłem nawet najnowsze wydanie przeniesionej z MacOSa przeglądarkę Safari. Owszem, ma ładne renderowane czcionki i w ogóle prezentuje się całkiem przyjemnie, jednak podczas półgodzinnego testu trzy razy po prostu się zamknęła z niewiadomych przyczyn. Nie wiem, czy to wina systemu operacyjnego, czy Safari, ale jako użytkownika niewiele mnie to interesuje. Jakoś inne programy się nie zamykają, więc da się.

No i koniec końców chwilowy zwycięzca, czyli Firefox. Używałem tej przeglądarki dobrych kilka lat temu, gdy z kopciuszka stała się pogromcą Internet Explorera, odbierając mu ponad połowę rynku. Z tamtych czasów pamiętam, że podstawowa wersja nie nadawała się w gruncie rzeczy do pracy i trzeba było zainstalować mnóstwo dodatków, aby osiągnąć komfort - każda jednak instalacja wiązała się z koniecznością restartu przeglądarki i coraz powolniejszym jej startem. W efekcie po kilku miesiącach użytkowania Firefox startował baaardzo powoli, po czym raportował, że kilka z dodatków ma nowsze wersje; ich instalacja znów wymagała restartu, całość uruchamiała się jeszcze wolniej, aż człowiek się denerwował i instalował wszystko od początku. Do tego dochodziły problemy z wyciekami pamięci - do dziś pamiętam, że na komputerze z 2GB pamięci Firefox z kilkunastoma zakładkami potrafił zająć prawie 1GB. Nic dziwnego, że szybko zraziłem się do wynalazku Mozilli i pozostałem przy Operze.

Czy obecnie jest lepiej? To się okaże. Chwilowo zadowoliłem się tym, że zainstalowałem "gołą" wersję, a do niej pięć dodatków: gesty myszy, speed dial, manager zakładek z prawdziwego zdarzenia, czytnik RSS i bloker reklam. Bez problemu zaimportowałem zakładki i źródła RSS z Opery, wszystko wygląda ładnie i czytelnie. Program uruchamia się nieco wolniej niż norweska przeglądarka, ale póki co spełnia wszystkie moje oczekiwania, więc dam mu szansę.

Bez powrotu

Przyznam, że na razie nie widzę możliwości powrotu do Opery. Pewnie koniec końców pojawią się w niej funkcjonalności z obecnej wersji 12.16, ale ile można czekać? W moim odczuciu twórcy Opery mocno przesadzili z tempem wprowadzania nowej wersji - to, co jest obecnie, powinno pojawić się w sierpniu jako wersja alfa, zaś we wrześniu powinna pojawić się wersja, która funkcjonalnie nie ustępowałaby wersji 12.16, dodając nowe elementy, będące pochodną wykorzystania silnika Chromium. Według gemiusRanking w ciągu roku popularność Opery nie tylko nie wzrosła, ale wręcz spadła (porównując początek roku 2013 i 2014), zarówno w Polsce, jak i na świecie. Podobnie na stronie W3Schools widać trend spadkowy (porównując rok 2013 z 2012), choć w samym roku 2013 popularność była miarę stała. Ze statystyk tych wynika także, że obecnie zdecydowanie Chrome dzieli i rządzi, zdobywając popularność kosztem Internet Explorera i Firefoksa. Mam nadzieję, że nie doprowadzi to do powstania monopolu, z jakim mieliśmy do czynienia dziesięć lat temu, gdy dominował Internet Explorer.

3 komentarze:

  1. Czytając - miałam nadzieję, że znalazłeś tę najlepszą i najwygodniejszą przeglądarkę. Już się szykowałam na zmiany, a tu widzę - nie ma tego najlepszego rozwiązania...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano nie ma - ale to też zależy, czego kto szuka :o) Dla mnie nie ma, ale dla Ciebie? ;o)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja korzystam z przeglądarki google ale tak jak pisałeś, mam wrażenie, że dzieje się tam dużo rzeczy, o których ja nie mam pojęcia, na które nie wyrażam zgody. Może czas zmienić przeglądarkę, bo ta inwigilacja lekko mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń