poniedziałek, 29 lipca 2019

Jeździłem trochę

Niedługo mijają dwa miesiące, odkąd otrzymałem rower na imieniny - pora zatem sprawdzić, czy z niego w ogóle korzystam?

Wbrew obawom - tak. Jeżdżę może nie codziennie, bo czasem upalna pogoda dość mocno zniechęca do korzystania z roweru, zwłaszcza po długim dniu pracy, ale w miarę regularnie udaje się zaliczać kolejne przejażdżki. Na razie dość krótkie, bo robię średnio ok. 10km na dzień, ale zawsze to więcej niż nic.

Dodatkowym profitem okazuje się lepsze poznawanie okolicy niż to miało miejsce do tej pory. Zwyczajnie zapuszczam się w uliczki czy drogi, na które na pewno nie wjechałbym samochodem, raz ze względu na ich nikłą szerokość, a dwa - bardzo kiepską nawierzchnię. Zwykle dochodzi jeszcze czynnik trzeci, czyli nieznane zakończenie danej drogi - a jeśli jest ono "ślepe", a nie będzie można nawrócić? Jechać na wstecznym? Z rowerem nie ma takich problemów.

Pałac w Szczodrem, dróżka odkryta podczas przejażdżek

W międzyczasie doposażyłem się trochę - koszulka, spodenki, bidon, kask, torba na kierownicę. Przydałby mi się jeszcze kuferek albo koszyk na bagażnik, ale to "zaś później". Tymczasem martwię się tylko o moje lewe kolano, które czasem zdarza mi się przeforsować (ale i tak przy bieganiu bywało z nim gorzej). Dlatego na razie nie zwiększam dystansu - poczekam, aż trochę "okrzepnę".

2 komentarze:

  1. Mój rowerek nie ma wytchnienia. Jeżdżę prawie tak dużo jak za dzieciaka, kiedy wszystko miało się, kolokwialnie mówiąc, gdzieś. Najgorzej jak pojadę gdzieś daleko, w nowe miejsce, a potem nie mam siły wrócić, a w ogóle to jestem straaaszie głodna i woda mi się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja jeszcze tak daleko nie zajeżdżam ;) Ale przyznam, że brzmi kusząco :)

      Usuń