sobota, 9 stycznia 2021

[O] Alita: Battle Angel

Alita długo czekała na obejrzenie. Jakoś zwlekałem i zwlekałem, mimo że okazji do obejrzenia nie brakowało. Korzystając jednak z dwudniowych ferii zimowych u Rodziców, włączyłem przed snem. I powiem Wam, że mam mieszane uczucia - zanim jednak o szczegółach, ostrzegam tylko przed możliwymi spoilerami, bo film już ma dwa lata i nie będę się specjalnie starał ukrywać, o co w nim chodzi.

Fabuła

Fabuła jak fabuła - ani kompletnie zła, ani jakaś specjalnie błyskotliwa. Podobnych historii mieliśmy już w kinie wiele - ot, osoba na skraju życia (Alita)zostaje do tego życia przywrócona, ale niczego nie pamięta. W toku filmu, rzecz jasna, pamięć powoli odzyskuje, a jej przeszłość okazuje się kroczyć za nią. Mamy tajemniczego Złego (Nova), mamy dobrego wybawcę (Dr. Dyson Ido), mamy nieodpowiednie towarzystwo (Hugo) i nielegalne zawody Motorballu. No, jednym słowem, sztampa.

Jednocześnie udało się jednak twórcom podać to na tyle zgrabnie, że film nie nudzi - mimo że leżałem w ciepłym łóżku po męczącym dniu, wytrwałem do końca nie zasypiając.

Co wyróżnia Alitę?

Skoro sama fabuła nie jest zbyt odkrywcza, to czym twórcy zaskakują? Takim magnesem w przypadku Ality miała być główna bohaterka, która jest stworzona za pomocą efektów komputerowych (choć na planie była obecna Rosa Salazar). Alita jest nieludzko sprawna i ma równie nieludzko powiększone oczy - to główne jej cechy. No i jest cyborgiem, niemal stuprocentowym, tylko mózg pozostał organiczny - pojawia się zatem paralela do Major z Ghost in the Shell.

W filmie są obecne zresztą także inne odniesienia czy podobieństwa do cyberpunku - jest biedny świat po wojnie i wyidealizowane miast w chmurach, do którego wszyscy chcą się dostać. Są nielegalne zawody Motorballu, gdzie zmodyfikowani mechanicznie zawodnicy ganiają za "piłką", rozwalając się po drodze do sukcesu, co z niewiadomych dla mnie przyczyn powoduje euforię u tysięcy kibiców, żądnych... no, nie krwi, tylko rozsypania części zamiennych na torze.

Jest tu też tajemnicza gildia łowców, którzy zbierają zlecenia na przestępców i dostarczając ich "wymiarowi sprawiedliwości", zarabiają na życie, są także gangi złodziei części, napadające na co lepiej wyposażone cyborgi i kradnące im droższe komponenty.

Tak czy owak, Alita jako postać wypada przekonująco. Można poczuć do niej sympatię, a choć napisana jest dość naiwnie, to przyjemnie się ogląda jej wyczyny. Graficy naprawdę odwalili tu kawał porządnej roboty.

Grafika

A skoro już jesteśmy przy grafikach, to cały film pod względem wizualnym jest świetny. W zasadzie trudno jest się tutaj do czegokolwiek przyczepić, bo zadbano o najmniejsze szczegóły, zaś modele 3D są bardzo precyzyjne i rewelacyjnie animowane. Często występują tu ujęcia niemożliwe do zrealizowania w praktyce - np. unikanie przez Alitę macek jej przeciwnika lub starcia na torze. Przez cały film miałem chyba tylko jedną sytuację, gdy animacja twarzy głównej bohaterki w

Warto obejrzeć?

Moim zdaniem film jest wart obejrzenia głównie dla warstwy wizualnej. Aktorsko nikt tutaj nie zaszalał, fabuła nie zachwyca, więc pozostaje tylko patrzeć, jak Alita zdobywa kolejne punkty doświadczenia i zostaje czempionem. Tylko... końcówka pozostawia niedosyt - ewidetnie jest tu zapowiedź drugiej części, o której do tej pory ani widu, ani słychu, więc nie wiadomo, czy w ogóle będzie dokręcona. Wprawdzie twórcy mają dużą swobodę, bo z aktorów muszą pozostać w obsadzie tylko Christoph Waltz oraz Edward Norton, reszta albo zginęła, albo była generowana komputerowo, jednak jeśli ta druga część nie powstanie, obraz - jak mi się wydaje - będzie niekompletny...

0 komentarze:

Publikowanie komentarza