[W] Uchwyt na słuchawki, wersja druga - uzupełnienie

Już po pierwszym dniu testów wiedziałem, że projekt uchwytu trzeba nieco zmodyfikować. Przede wszystkim koniecznie trzeba było usprawnić obsługę, czyli najważniejszy element. Projektując uchwyt nie przewidziałem, że problemem staną się sterczące ze słuchawek Beyerdynamic kabelki. Przy zastosowanych "prowadnicach" zdjemowanie czy odkładanie słuchawek stało się bardzo niewygodne, bo kabelki zahaczały o "prowadnice" i trzeba było ostrożnie manipulować słuchawkami, żeby niczego nie zerwać. Tak, naturalnie, zostać nie mogło.

Poza tym faktycznie górne ramię okazało się za długie i bez dużego żalu skróciłem je o 1,5cm z każdej strony. Podobnie nie miałem wątpliwości, że przyda się poprzeczna belka u podstawy. Z tak wyznaczonymi celami zabrałem się do pracy. W pierwszym kroku skróciłem górne ramię i przygotowałem poprzeczną podstawkę - tutaj jeszcze w dużym rozmiarze, z którego później zrezygnowałem, bo całość wyglądała nieco topornie:

W przyciętych końcówkach górnego ramienia musiałem na nowo wyciąć wpusty do zamocowania półkoli. Te zresztą także zmodyfikowałem - ściąłem dolne boki pod kątem, a także ostatecznie zmieniłem sposób mocowania. Obecnie są one przykręcone z boku, co zwiększa wytrzymałość połączenia w osi poziomej, choć przyznam, że wygląda to gorzej, bowiem widoczny będzie łeb wkrętu.

Całość zmontowałem na szybko i jeszcze w surowym stanie poszedłem wypróbować. Odkładanie i zdejmowanie słuchawek okazało się dużo prostsze niż w wersji z "prowadnicami", a co więcej, okazało się nawet, że nie trzeba uchwytu przykręcać do podłoża, bo stoi bardzo stabilnie nawet w sytuacji, gdy wisi na nim tylko jedna para słuchawek.

Pokrzepiony pozytywnym testem, zszedłem ponownie do garażu i pomalowałem uchwyt czarną farbą, żeby prezentował się bardziej elegancko. A że farba, którą posiadam, jest matowa, powlekłem jeszcze wszystko dwiema warstwami bezbarwnego lakieru. Ostatecznie uchwyt prezentuje się następująco i mam nadzieję, że posłuży mi długie lata:

Komentarze