sobota, 8 lutego 2020

[W] Adaptacja akustyczna - chyba już ostatnia

Dostosowuję to swoje domowe studio i dostosowuję, a końca nie widać. Kiedy już się wydawało, że prawie wszystko działa - po wnikliwej analizie nagrywanego ostatnio wokalu okazało się, że jeszcze coś nie gra. Zrobiłem parę testów i okazało się, że winna jest gitara akustyczna, wisząca naprzeciwko "gołego" skosu. Nie wiem jak, ale na 100% spowodowało to powstanie krótkiego echa, które może i nie dyskwalifikuje nagrania, ale - sami rozumiecie - razi. Zrobiłem się przez to wszystko wrażliwy niczym księżniczka na ziarnku grochu...

U, ha, ha, panele dwa!

Pomysł był prosty: przenoszę gitarę, a na jej miejscu oraz na skosie montuję dwa ostatnie panele. Ostatnie, bo już więcej się nie zmieści w moim pokoju (chyba, że na drzwiach). Jako że mam już niejaką wprawę w budowaniu, tym razem poszło naprawdę błyskawicznie. Najpierw dwie ramy:

Całość nie zajęła nawet pół godziny. Teraz wystarczyło tylko owinąć wełnę w folię i zszywaczem tapicerskim przymocować tkaninę:

Zawieszanie

Gorzej było z zawieszaniem - to znaczy, panel powieszony na pionowej ścianie został przymocowany "z marszu", bo nawet otwór już był (po uchwycie na gitarę). Gorzej z tym ukośnym. Wieszanie na listwie, jak to robiłem z dwoma kwadratowymi nad stołem, odpadało - tym razem panel był większy i cięższy (drewniana rama), więc trzeba go było zamocować pewnie.

Dumałem i dumałem, w końcu zrobiłem tak: w górną krawędź panelu wkręciłem metalowe oczka, zaś w ścianę - haki. Na dolnej krawędzi odwrotnie - oczko w ścianie, hak w panelu. Chodziło mi o względnie prosty montaż i ukrycie elementów mocujących. Okazało się jednak, że i tak sam nie jestem w stanie panelu zawiesić - musiała mi pomóc córka, dopasowując dolny hak do oczka, podczas gdy ja sapałem i próbowałem trafić w haki na ścianie. Po dwóch próbach udało się!

I brzęcząca lampa

Skoro już i tak rozprawiałem się ze ścianami, postanowiłem zrobić to samo z brzęczącą lampą. Z kawałków pozostałych z poszycia paneli (tych wcześniej wykonanych) zmajstrowałem coś w rodzaju pasa-pokrowca na lampę. Tak, zdaję sobie sprawę z idiotyczności tego rozwiązania, ale ono działa! Cóż poradzę?

Koniec?

Mam nadzieję, że na dłuższy czas to koniec adaptacji. Prawdę mówiąc, nawet nie wiem, gdzie miałbym pomieścić jakieś dodatkowe ustroje akustyczne. Jak można się przekonać z porównania, obecnie najlepszą jakość nagrań w domu rzeczywiście zapewnia moje "studio", a różnica w porównaniu do praktycznie identycznego gabarytowo pokoju bez adaptacji jest kolosalna. Zatem warto było - ale dość na tym!

0 komentarze:

Prześlij komentarz