wtorek, 1 czerwca 2021

[K] SublimeText - niefajna zagrywka

Od lat jestem wielbicielem programu SublimeText. Jest to świetny edytor - szybki, sprytny, wygodny i używam go do wszelkich prac "pisanych" (np. scenariusze do filmików, podcastów, wpisy na bloga). Często też po prostu przetwarzam za jego pomocą tekst: sortuję, przycinam, zamieniam, opakowuję w znaczniki XML czy też te znaczniki usuwam. Jednym słowem - jest to jedno z podstawowych narzędzi pracy i rozrywki. Ostatnio wprawdzie rzadko wychodziły aktualizacje, ale skoro wszystko działa, to nie było powodów do narzekań. Dzisiaj powód się pojawił, razem z okienkiem o tym, że jest dostępna aktualizacja. Optymistycznie kliknąłem w zezwolenie.

Cichaczem

No i miałem za swoje. Zainstalowała mi się znienacka wersja 4 (do tej pory używałem 3), a wraz z nią pojawił się monit, że "halo, halo, użytkowniku, nie masz na tę wersję licencji!". Że co? Że jak? Nie powiem, ciśnienie trochę mi skoczyło, więc zaraz powędrowałem na stronę producenta. I stamtąd dowiedziałem się, ze faktycznie, właśnie debiutuje wersja 4 (która, notabene, wśród nowych funkcji, które mogłyby mnie zainteresować, ma chyba tylko wsparcie karty graficznej, bo drukowania tradycyjnie nie ma).

O, znalazłem link do aktualizacji - klikam, wchodzę, a tam REWELACYJNA oferta dla wiernych użytkowników: skromne 80 dolarów, obecnie hojnie przecenione do 70 dolarów! Czyli kwoty, którą zapłaciłem pierwotnie za pełną wersję! Obecna kosztuje już 99 dolarów (hojnie przeceniona do... 80 dolarów). Czyli, innymi słowy mówiąc, dotychczasowi użytkownicy muszą praktycznie kupić program od nowa (i to jak się pospieszą, bo jak nie, to zapłacą za AKTUALIZACJĘ więcej niż wcześniej za pełną wersję).

Oczywiście wszedłem na forum, a tam aż wrze (co mnie wcale nie dziwi). I już nie tylko problemem jest cena, ale właśnie ten "tajniacki" motyw z aktualizacją z wersji 3 do 4 bez ostrzeżenia. U mnie, na szczęście, skończyło się tylko skasowaniem moich własnych skrótów klawiaturowych (które po prostu sobie odtworzyłem z kopii na laptopie), ale niektórym użytkownikom po cofnięciu się z 4 do 3 poznikały niektóre wtyczki czy schematy kolorowania.

Twórcy kajają się, że faktycznie nie przemyśleli sprawy aktualizacji, aczkolwiek nie bardzo mi się chce w to wierzyć, bo w pewnym wątku jeden z programistów dość lekceważąco potraktował skargę użytkownika, zbywając ją stwierdzeniem w rodzaju "możesz kupić i zainstalować z powrotem wersję 4" (użytkownik przywrócił wersję 3 i stracił masę ustawień).

Dodatkowo wprowadzono ograniczenie dla wersji biznesowych, które można teraz kupić, owszem, ale tylko w modelu subskrypcyjnym...

Smutek

Bardzo mi się przykro zrobiło. Wprawdzie czerwone światełko zapaliło mi się już w momencie, gdy zgłaszane przeze mnie zapotrzebowanie na funkcję drukowania zostało skwitowane stwierdzeniem, że w SublimeText drukowania nie będzie, bo trudno je zrobić w Linuksie, więc mam sobie kopiować tekst do innego edytora albo zainstalować wtyczkę, która mój dokument zamieni na HTML i wyśle do domyślnej przeglądarki internetowej (a stamtąd sobie już "normalnie" wydrukuję). Tym razem jednak czuję się zwyczajnie olany - jakby twórcom w ogóle nie zleżało na tym, żeby ludzie tę aktualizację kupili. Zdaję sobie sprawę, że na Zachodzie 70-80 dolarów pewnie nie jest zawrotną kwotą, ale też znajmy umiar - jest mnóstwo bardzo dobrych edytorów, które kosztują mniej (albo wcale nie kosztują)...

Na razie używam sobie wersji 3, w której wyłączyłem sprawdzanie aktualizacji. Skoro niczego nie brakowało mi dotąd, to pewnie nie odczuję za bardzo braku wersji czwartej. Ale i też nie mam co liczyć na jakiekolwiek poprawki czy nowe funkcje, a nowe wtyczki będą pewnie powstawać tylko na nową platformę. Cóż. Smutne...

0 komentarze:

Prześlij komentarz