czwartek, 28 listopada 2019

[W] Skrzynka rymarska, cz. 2

Skrzynka jest nareszcie gotowa, ale zeszło mi na nią więcej czasu, niż początkowo się spodziewałem. Głównym problemem okazały się... wieczka. A raczej to, że do ich wykonania przeznaczyłem zbyt cienką sklejkę. Niestety, fundusze "stolarskie", przynajmniej na ten rok, uległy wyczerpaniu, więc musiałem sobie radzić z tym, co miałem.

Początkowo planowałem, że zawiasy mocujące wieczka do skrzyni zamocuję bardzo prosto: korzystając z kleju epoksydowego. Bardzo szybko jednak przekonałem się, że posiadany przeze mnie dwuskładnikowy klej jest co najwyżej taki tobie, a kompletnie nie nadaje się do postawionego przed nim zadania. Mówiąc bardziej obrazowo, na cztery zawiasy trzy odpadły natychmiast, gdy zdjąłem zaciski... Dlaczego winą obarczam klej? Bo miałem kiedyś klej innej firmy, który bez problemu sklejał drewno i metal, a połączenie prędzej trzeba by rozrywać, niżby samo puściło.

No nic, przeprosiłem się z wkrętami i zawiasy po prostu wkręciłem, chociaż musiałem do wieczek przymocować listwy maskujące.

Szybko okazało się, że cienkie wieczka generują dalsze problemy: jak tu przymocować do nich matę oraz kątownik? Znów nie obyło się bez kombinowania - np. kątownik jest teraz mocowany za pomocą dwóch magnesów, co bardzo mi się podobało na etapie wykonania, ale już wiem (z użytkowania), że zastosowane magnesy są ciut za słabe i kątownik często się "odkleja".

Pozostawało wykonanie wewnętrznych przegródek, co zdawało się fraszką, a skończyło się mozolnym dłubaniem na granicy zniechęcenia. Co gorsza, kilka fragmentów wyszło ewidentnie słabo, ale byłem już tak zmęczony całą tą walką, że machnąłem ręką (wbrew początkowym planom, jak to będę walczył o najwyższą jakość i precyzję). No cóż, bywa i tak.

Ostatecznie jednak skrzynkę ukończyłem, można nawet powiedzieć, że z ulgą. Gdy już tak wszystko do niej zapakowałem, zrobiłem zdjęcie wnętrza (jest ono zupełnie inne niż planowałem pierwotnie), zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy: po pierwsze, skrzynka jest duża. Sensowniej byłoby zrobić dwie o połowę mniejsze. Po drugie jednak (coś pozytywnego!) - skrzynka wprost prosi się o to, by ją... powiesić na ścianie. Wystarczyłoby z tyłu wywiercić dwa otwory i ewentualnie dorobić jakąś małą poprzeczkę do przegródki, gdzie wrzuciłem zapalniczkę i "szpargały". Zrobiłem sobie nawet test i rzeczywiście, cała reszta ładnie trzyma się swoich miejsc także w pozycji pionowej. Hm... Zostawmy to sobie na zimę.

2 komentarze:

  1. No super wygląda. Też mi się nasuwa, żeby to powiesić. Cóż, nie bardzo wiem na co patrzę, ale nie szkodzi.:))) Tylko mi wytłumacz do czego ten "widelec"? Na dole, po lewej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, skrzyneczka w sam raz do powieszenia. Wyszła Ci fantastycznie. Podziwiam Twoją dokładność i dbałość o szczegóły :)

    OdpowiedzUsuń