piątek, 29 listopada 2019

[W] Pulpit dla książki

Nagrywam od czasu do czasu jakiegoś audiobooka i choć rozwiązałem już większość technicznych problemów, ciągle borykałem się z... bolącą ręką. Już, już wyjaśniam. Otóż na moim stanowisku "lektorskim" jest dość ciasno. Mikrofon z pop-filtrem zasłania całkiem sporo, więc dotychczas trzymałem książkę lub Kindle'a dość wysoko, żeby móc wygodnie czytać. No i spróbujcie tak, choćby przez kwadrans. Ręka odpada.

Jedynym sensownym rozwiązaniem, jakie przyszło mi do głowy, to pulpit lub statyw dla książki. Na drugi (po mikrofonowym) statyw nie mam miejsca, więc pozostał pulpit. Ceny gotowych to przynajmniej kilkadziesiąt złotych, a przecież do zbudowania takowego nie jest potrzebne nie wiadomo jak dużo materiału. Postanowiłem wykonać taki pulpit ze ścinków, zalegających garaż.

Początkowo zastanawiałem się, czy komplikować sobie życie, robiąc pulpit z pochylaną powierzchnią, ale ostatecznie stwierdziłem, że skoro ma to być pulpit do czytania audiobooków, to zrobię go ze stałym kątem nachylenia, mniej więcej 45-55o. Na początek dociąłem fragment cienkiej sklejki:

Teraz przyszła kolej na podpórkę. Najpierw dociąłem listwę:

Następnym krokiem było wykonanie rowka, aby dobrze spasować i połączyć oba fragmenty:

Połączenie było dość ciasne i dobrze dopasowane, więc mogłem uznać, że podpórka jest gotowa.

Podpórka nie jest na stałe przyczepiona do pulpitu, a wchodzi w specjalne wcięcie, wykonane w kawałku listewki, przyklejonym z tyłu sklejki (niestety, akurat tego elementu nie sfotografowałem w ferworze prac).

Dalej zająłem się samym pulpitem, a raczej "półeczką", na której będzie postawiona książka. Dwa kawałki listew załatwiły sprawę:

Po pierwszym teście postanowiłem dorobić jeszcze jeden element. Nie wiem, czy istnieje dla niego jakaś fachowa nazwa, ja nazwałem go po prostu "przytrzymywaczem stron", bo do tego właśnie służy. Z kawałków bukowego drewna wyciąłem trzy fragmenty i połączyłem w jeden - teraz, jeśli po otwarciu książki ma ona tendencję do wachlowania stronami, po prostu zakładam ten "wynalazek" na krnąbrną połowę książki - dobry rezultat daje też umieszczenie "trzymacza" na środku. Ot, i cała filozofia.

Pulpit przydał się już do nagrywania najnowszego tytułu (którego, oczywiście, nie zdradzę jeszcze) i muszę powiedzieć, że zdecydowanie komfort czytania wzrósł. Oto jak pogodzić przyjemne z pożytecznym!

4 komentarze:

  1. Bardzo zgrabnie wygląda ten pulpit :-) Na pewno podniesie komfort czytania i pozwoli na jak najlepsze skupienie się na tekście. A czy na moment przewracania strony musisz przerwać nagrywanie, czy udaje się to płynnie i bez hałasu przeprowadzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udaje się, ale te odgłosy da się później "wyciąć". Za to większym problemem jest, gdy na sąsiednich stronach znajduje się jedno zdanie, które trzeba przeczytać płynnie - wówczas pozostaje nauczyć się na pamięć jednej połowy, żeby w trakcie nie wachlować stronami ;)

      Usuń
  2. I taki pulpit to jest świetna rzecz. Świetnie sprawdziłby się też w kuchni, np. na książkę kucharską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to rzeczywiście, w kuchni też by się przydał taki pulpit. Ale musiałby być inaczej zrobiony - na pewno w jednej części (z zawiaskiem) i pewnie polakierowany, żeby 100% zabezpieczyć go przed wilgocią (i umożliwić przecieranie wilgotną szmatką).

      Usuń