sobota, 28 grudnia 2019

[W] Teatrzyk cieni

Kto powiedział, że w warsztacie mają powstawać tylko "poważne" rzeczy, które mają się przydawać w praktyce? "Fcalerzenie"! Dzisiaj kilka słów o tym, jak razem z córką zrobiliśmy teatrzyk cieni.

Zakupy

Decyzją Perełki teatrzyk miał być drewniany, więc wybraliśmy się do marketu budowlanego w celu nabycia odpowiednich materiałów. Oprócz samego drewna potrzebne były zawiaski oraz drut.

Szybki montaż?

Główna część teatrzyku to prosta drewniana rama z przyklejonym papierowym ekranem - czyli w zasadzie nic skomplikowanego. To znaczy, takie by było, gdybym sam nie utrudnił sobie życia.

Na początku wydumałem sobie, że - aby szybko połączyć części ramy, najlepiej bez klejenia - zrobię głębokie otwory i po prostu całość skręcę. Oczywiście już po nawierceniu wiertłem 8mm otworów w poziomych listwach, zdałem sobie sprawę, że w tej dolnej, szerszej, nie dam rady się przewiercić, a w dodatku zostaną brzydkie otwory, których niczym nie zatkam, bo nie mam kołków 8mm. Ech, było zrobić po prostu otwory na kołki 6mm i skleić ramkę!

Mleko się jednak rozlało, więc postanowiłem improwizować i dostosować się. W kąciku ze ścinkami znalazłem niewielki fragment drewnianego pręta o średnicy 10mm. Postanowiłem zrobić z niego kołki i tyle. Trochę to trwało, ale operacja zakończyła się powodzeniem.

Szczegóły

Teraz trzeba było wymyślić, jak zamontować latarkę, która miała oświetlać ekran. Postanowiłem przymocować do ramy długą listwę, w której wywierciłem pod kątem otwór. Przez otwór przechodziła latarka, świecąc na ekran aż miło.

Teraz wystarczyło przykręcić z boków "skrzydełka" stabilizujące cały teatrzyk i w zasadzie gotowe!

Cienie

Oczywiście, sama ramka z ekranem nie na wiele się zda - potrzeba figurek i dekoracji. Tu już w pełni pomagała Perełka, rysując, wycinając, klejąc i w zasadzie we wszystko wtykając łapki.

Mały problem mieliśmy z dekoracjami, bo okazało się, że dostępny papier jest mniejszy od ekranu, więc trzeba było sztukować. Koniec końców jednak daliśmy radę i można było przystąpić do prób przy zasłoniętych roletach. Finalny występ miał miejscy, gdy do domu wróciła Mama.

Do poprawy

Wiadomo, że przy takiej szybkiej pracy nie obyło się bez drobnych, nieprzemyślanych rozwiązań (np. składane boczne "skrzydełka" są nieco za długie i nachodzą na siebie). Jeśli teatrzyk będzie częściej w użyciu, trzeba będzie to i owo poprawić. Ale i tak chyba wyszło nie najgorzej.

A poniżej, bonusowo, efekt wytężonej pracy Perełki i Taty:

4 komentarze:

  1. Profesjonalny teatrzyk cieni! Czekam na kolejne przedstawienia! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, przedstawień było już od groma, tylko "na żywo", a nie do kamery :) Trzeba przyjechać i obejrzeć ;)

      Usuń
  2. Super! I pomysł i wykonanie.:)

    OdpowiedzUsuń