niedziela, 1 grudnia 2019

[W] Organizer na wiertła

Przyznam z niejakim wstydem, że w kwestii wierteł panował w moim warsztacie nieporządek. Nie to, żebym miał je porozrzucane tu i ówdzie - wszystkie były ładnie zgromadzone w skrzynce z wiertarką, ale... To "ale" to sposób zgromadzenia: były po prostu wrzucone wszystkie do jednego wora. Za każdym razem, gdy potrzebowałem konkretnego wiertła, musiałem sobie wysypać je do wnętrza skrzynki i pracowicie stamtąd wybierać. Raz, że z pewnością nie było to wygodne, dwa - wiertła nie powinny uderzać o inne metalowe przedmioty, bo może to prowadzić do wyszczerbień albo wręcz zgięć (tak, zgięło mi się wiertełko 3mm, a i jedno 10mm w pewnym momencie wykazało bicie, więc to nie taki wydumany problem). Postanowiłem, że ostatnią "głośną" pracą będzie właśnie przygotowanie stojaka na wiertła.

Wiertła mam różnej wielkości, więc stojak musiał uwzględniać wszystkie grubości i długości, postanowiłem zatem zrobić go z dwóch kawałków deski oraz dwóch klocków, które walały się w pojemniku ze ścinkami. Ustaliłem wielkość stojaka i dociąłem drewno.

Po złożeniu wszystkich części przyszedł czas na zaplanowanie, gdzie jakie wiertła mają się znaleźć - przyznam, że był to żmudny proces.

Nie chcąc tracić czasu na klejenie, połączyłem wszystkie elementy wkrętami.

Najbardziej czasochłonne było - naturalnie - wiercenie wszystkich otworów. Kłopotliwe okazały się zwłaszcza te większe, bo np. do wierteł 16mm powinienem wywiercić otwór 17mm, ale takiego wiertła po prostu nie posiadam. Co więcej, trzeba było pilnować, aby otwory były nieprzelotowe, bo inaczej, oczywiście, wiertła wypadałyby ze stojaka przy przenoszeniu.

W całym zamieszaniu zapomniałem o wiertłach piórowych, które odnalazły się dopiero, kiedy organizer był praktycznie gotowy. Szczęśliwie na najniższym "piętrze" znalazło się dość miejsca, by za pomocą dwóch kawałków sklejki dorobić małą szufladko-półeczkę. No i nawet te wiertła znalazły swoje pozycje.

Końcowy efekt nie zachwyca może wizualnie, ale wreszcie wiertła są poukładane i wiadomo, gdzie co jest. Uf, to była na szczęście chyba ostatnia ważna rzecz organizacyjna, reszta jest uporządkowana. Zgoda, trzeba by jeszcze porobić jakieś przegródki dla drewna i ścinków, rozmieścić dłuta, ale to już sobie zostawiam na zimę albo i nawet wiosnę.

7 komentarzy:

  1. Pięknie i porządnie. Świetnie to wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Elegancja i porządek.:)
    A ja cicho marzę o dużych... pudełkach, żebym mogła wreszcie uporządkować włóczki i poukładać je kolorami.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może o specjalnej szafie? :)

      Usuń
    2. Na szafę nie mam miejsca, a pudełka da się rozlokować w różnych miejscach.:)

      Usuń