wtorek, 5 maja 2020

Corel - a nie mówiłem?

No i się doigrałem. Dopiero co pisałem o dziwnej polityce Corela i utrudnianiu życia ludziom, a tu proszę, mam tego jaskrawy przykład.

Jak wiecie, zainstalowałem sobie na próbę PaintShop Pro 2020. Wszystko pięknie i cacy, podziałałem, zrobiłem testy, napisałem tekst wpisu. Elegancko. A dzisiaj próbowałem uruchomić Paintera 2019. Nie da się, wyskakuje błąd ładowania jakichś bibliotek. Jeszcze w zeszłym tygodniu działał, zainstalowałem aplikację tego samego producenta, przestał działać. Czyli prawdopodobnie PaintShop Pro nadpisał jakieś pliki Paintera swoimi i cześć.

Oczywiście pomysł pierwszy to re-instalacja Paintera, bo odinstalowanie PaintShop Pro raczej niczego nie naprawi, skoro pliki już są uszkodzone (czy niewłaściwe). Wchodzę na moje konto corelowe i... no tak, przecież tam nie ma instalatorów. Odnalazłem link, przesłany mi niegdyś przez serwisanta, ale na próżno - tam są tylko instalatory CorelDraw. Szukam po sekcji FAQ, czytam. No, nie ma. Pozostało więc tylko skontaktować się z supportem.

Tym razem obyło się bez e-maili, bo skorzystałem z czatu. Miły pan serwisant poinformował mnie, że owszem, jest strona z instalatorami, ale żeby dostać link, muszę UDOWODNIĆ, że jestem legalnym użytkownikiem (przypomnę, byłem zalogowany na koncie, w okienku czatu było widać moje ID). Pytam zatem, czy mam wkleić numer seryjny? Nie, numer seryjny nie jest żadnym dowodem dla pana serwisanta. To co w takim razie? Dowód zakupu. Szukam zatem w e-mailach - na szczęście znalazłem elektroniczną fakturę zakupu. Może być? Chwileczkę, pan serwisant musi sprawdzić. To nie wystarczy, mam wkleić mu numer seryjny, który jeszcze 5 minut temu był nieistotny. Wklejam, pan serwisant prosi o chwilę i podaje mi ten upragniony link do instalatora.

Myliłby się ten, kto sądziłby, że to koniec. Otóż nie. Uruchamiam instalator, który zaczyna pobierać zawartość z serwerów Corela. Pobiera dobry kwadrans, bo danych dużo, a obecnie internet jest deczko wolny. Pobrał. Uruchamia się. I dostaję na twarz komunikat, że "istnieje już taki produkt zainstalowany, więc instalator musi zakończyć pracę; odinstaluj poprzednią wersję". Po kliknięciu w OK instalator kasuje pobrane pliki i kończy pracę. Naprawdę?!

Zgrzytając zębami wchodzę do panelu sterowania i usuwam Paintera. Tu wyświetla mi się komunikat, że wykryto błędy i czy chcę je naprawić. Pewnie, że chcę! Pobierają się jakieś dane, jakieś pliki, po kwadransie komunikat, że wszystko się udało. Hosanna! Uruchamiam Paintera - ten sam błąd co wcześniej...

No nic, odinstalowałem i ponownie ściągnąłem instalator (kolejny kwadrans). Po uruchomieniu niby wszystko się zainstalowało, ale... tak, Painter nadal się nie uruchamia.

Zgłosiłem rzecz do serwisu i czekam. Gdybym zawodowo wykorzystywał ten program, prawdopodobnie straciłbym jakieś zlecenia albo podpadł klientowi... Naprawdę któregoś dnia machnę ręką i pobiorę sobie pirackie wersje, bo osiwieć można z tym legalnym bagnem...

P.S. Zacząłem szukać rozwiązania na własną rękę i proszę bardzo, na forum Corela znalazłem opis bardzo podobnego przypadku. Ktoś zainstalował sobie oprogramowanie w wersji 2020 (czyli tak jak ja), po czym przestało mu działać oprogramowanie w wersji 2019. Na szczęście było tam też rozwiązanie - trzeba odinstalować dwie nowe biblioteki: Intel(R) C++ Redistributables for Windows* on Intel(R) 64 oraz Intel(R) C++ Redistributables on Intel(R) 64, po czym zrestartować komputer. Biblioteki te instaluje - domyślacie się? - edycja 2020. Sprawdziłem, rozwiązanie działa, a co ciekawe, PaintShop Pro 2020 też działa...

0 komentarze:

Publikowanie komentarza