środa, 6 maja 2020

[K] Alternatywy dla Photoshopa

Do niedawna żyłem w przeświadczeniu, że Photoshop, faktyczny standard na rynku programów graficznych, nie ma realnych alternatyw. Potem przetestowałem PaintShop Pro od Corela i już nie byłem tego aż tak pewny. A potem jeszcze znalazłem pod swoim komentarzem na blogu Ewy i Piotra dwie nazwy konkurencyjnych aplikacji: DxO PhotoLab 3 oraz Affinity Photo. Postanowiłem dokooptować do tej stawki najnowszego GIMPa i sprawdzić, jak się sprawy mają. Przed programami stały tylko dwa zadania, które obecnie robię najczęściej: "wywołanie" RAWa oraz przygotowanie prostej okładki z elementami grafiki i tekstu.

Otwieranie RAWa

Pomny na doświadczenia z oprogramowaniem od DxO, jako RAWa wybrałem plik raf, czyli pochodzący z aparatu Fuji - pamiętam bowiem, że właśnie DxO miało z takimi plikami problem. I nie wynikało to z mojej wyjątkowej złośliwości, ale w końcu używam Fuji równie często, co Nikona, więc zależy mi na obsłudze tego typu plików.

Affinity Photo

Program poradził sobie z RAWem bez problemów, dało się poprawnie skorygować ekspozycję i zbyt mocno naświetlone miejsca. Wprawdzie szybkość pozostawia nieco do życzenia, ale ostatecznie da się RAWa wywołać i wygląda on nieźle.

Cieszy duży podgląd obrabianego pliku i całkiem pokaźna liczba parametrów, które można dopracować już na etapie wywoływania (korekta obiektywu, winietowanie, odzyskiwanie szczegółów w światłach i cieniach, wyostrzanie czy odszumianie).

GIMP

GIMP, niestety, sam z siebie nie obsługuje RAWów, więc przy próbie ich otwarcia proponuje wykorzystanie programów zewnętrznych, np. RAWTherapee.

PhotoLab

Tu bez niespodzianek, lata mijają, a DxO nadal "olewa" posiadaczy Fuji...

PaintShop Pro

Żeby wszystko odbyło się według zasad, ten sam plik otworzyłem także w PaintShop Pro (mimo wcześniejszych testów). Jednak tym razem zwróciłem uwagę na to, że wywoływanie RAWa odbywa się w specjalnym okienku z małym podglądem (pół biedy, że można to okno zmaksymalizować), a dodatkowo są problemy z szybkim powiększeniem wybranego fragmentu. Jest to, naturalnie, możliwe, ale robi się to nie myszką, tylko suwakiem z procentami... Dodatkowo program zawsze powiększa centrum, a obraz przesuwamy dość nieintuicyjne specjalną kontrolką. Zamiast więc zrobić jeden ruch myszą nad odpowiedni fragment i ruch palca na rolce, wykonujący powiększenie, to powiększamy suwakiem, przesuwamy tam, gdzie chcemy, znów powiększamy, przesuwamy... a jak się nam palec omsknie, to wszystko szlag trafia i trzeba kombinować od początku.

Pod względem parametrów wywołania też nie jest różowo, a sam program sugeruje REKLAMĄ wyświetlaną w okienku, że dobrze byłoby się zaopatrzyć w Corel AfterShot 3. Reklama dźwignią handlu?

Okładka

Testowa okładka w każdym przypadku miała zawierać ten sam obraz (tekstura ze zdjęciem drewnianych desek), na to nałożony gradient z kryciem "łagodne światło" oraz warstwę tekstową z zaaplikowanym cieniem. Następnie eksportowałem taki plik do formatu psd z opcjami maksymalnej "edytowalności" (jeśli jakieś opcje w ogóle były dostępne - tylko Affinity daje tu jakieś pole manewru). Plik ten otwierałem w Photoshopie i sprawdzałem, na ile jest on wierny temu, co powstało w konkurencyjnych programach. Najbardziej zależało mi na edytowalności warstwy tekstowej (i podkreślam to wyraźnie), jednak żaden z badanych programów nie potrafił zapisać takiej warstwy do pliku psd (w formatach natywnych, ma się rozumieć, udawało się to zrobić).

Affinity Photo

Wszystko przebiegło bardzo sprawnie - nie miałem kłopotu ani z dodawaniem warstw, ani z edycją tekstu, ani z eksportem do psd (i jak wspomniałem wyżej, tutaj Affinity jako jedyny oferował jakiekolwiek opcje do wyboru).

Program jest nowoczesny i to się czuje, między innymi dlatego, że zastosowano wygodne okienka i intuicyjne kontrolki - popatrzcie choćby na banalne okienko dodawania cienia i porównajcie z konkurencją:

GIMP

Przyznam, że obsługa tego programu jest dość specyficzna i nadal mało przyjazna, zwłaszcza dla użytkowników przyzwyczajonych do pewnych (windowsowych?) standardów (vide wybór kroju czcionki podczas wpisywania tekstu czy okno otwierania/zapisywania pliku). Nie pomaga w tym, niestety, interfejs programu, choć muszę przyznać, że od czasu mojego ostatniego kontaktu z GIMPem jest ZDECYDOWANIE lepiej. Organizacja palet czy pasków narzędziowych wciąż nosi jednak znamiona amatorskiej twórczości ludzi, dla których wygoda i ergonomia interfejsu użytkownika to terminy słabo zdefiniowane...

Nieco kłopotliwy jest fakt, że warstwa tekstowa nie posiada takich właściwości jak np. cień. Oczywiście, cień można nadać stosownym filtrem, jak każdemu obiektowi, jednak w momencie, gdy chcielibyśmy zmienić np. treść napisu, jego wielkość lub czcionkę, cień i inne efekty (np. wypukłość) po prostu znikną i trzeba je będzie nadawać od początku. Samo okno dodawania cienia jest bardzo dobrym przykładem braku ergonomii i wygody:

Ostatecznie jednak dałem radę wykonać postawione zadanie, choć wierzcie mi, szybciej wydałbym 120zł na Affinity niż przekonał się do GIMPa.

PhotoLab

Program został wyłączony także z tej części testu, bo będąc bardziej odpowiednikiem Lightrooma, nie ma nawet możliwości utworzenia pliku graficznego, nie wspominając o warstwach czy paletach narzędziowych. To narzędzie typowo do obróbki fotografii.

PaintShop Pro

Podobnie jak w przypadku Affinity, zadanie udało się wykonać szybko i w miarę bezboleśnie. Nieco "rozrywki" dostarczyło dodawanie cienia do napisu - stosowny edytor nie dość, że jest trudny do odszukania (trzeba wywołać polecenie Properties na warstwie tekstowej, a potem jeszcze przejść na zakładkę Layer styles):

Podsumowanie

Jak łatwo wywnioskować, żaden z wymienionych wyżej programów nie sprawdził się w 100% jako zamiennik Photoshopa. Jeśli jednak nie zależy nam na eksporcie plików psd i ich późniejszej edycji w programie Adobe (co może być warunkiem np. współpracy z innymi osobami), to zarówno Affinity, jak i PaintShop Pro sprawdzą się całkiem nieźle, ze wskazaniem na Affinity, który wydaje się być bardziej dopracowany i spójny (podejrzewam, że w PaintShop Pro część mniej intuicyjnych rzeczy wynika z długiej historii programu). Do tego Affinity jest też o połowę tańszy - naprawdę, 120zł za taki program jest ceną bardzo atrakcyjną.

Żałuję, że do zestawienia wrzuciłem PhotoLaba bez wcześniejszego sprawdzenia, co to właściwie za program. Zasugerowałem się komentarzem, gdzie program ten został wskazany jako alternatywa dla Photoshopa, podczas gdy jest to - jak wspomniałem - konkurencja raczej dla Lightrooma.

Tak czy owak, pozycja Photoshopa wydaje się być niezagrożona, niestety. Realnej alternatywy nadal brak, choć do typowych prac wystarczy opisana wyżej konkurencja. Dopóki jednak nie powstanie jakiś ogólny, otwarty format plików graficznych z warstwami, który solidarnie wprowadzą wszyscy gracze na rynku, Adobe może spać spokojnie, bo widmo braku zgodności plikowej z klientami czy partnerami skutecznie zniechęci grafików do przechodzenia na inne programy...

4 komentarze:

  1. A z czego to wynika, że takich programów jest tak mało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pewnie nieco więcej, ale z reguły są to proste aplikacje, jak np. Paint.NET. A takie proste aplikacje, jak sama zauważyłaś, wolą przenieść się do sieci i być serwisami on-line. Zaś poważnych i potężnych programów nikt chyba nie chce tworzyć, bo od razu zakłada, że Photoshopa pokonać się nie da. Więc dopóki jakaś duża firma nie rzuci na szalę wielkich pieniędzy, nie wypromuje jakiejś funkcji czy standardu, na który wszyscy się rzucą, to raczej pozostanie status quo...

      Usuń
  2. Trochę tego nie rozumiem, Affinity Photo wg. tego co piszesz zrobisz wszystko jak trzeba a piszesz w podsumowaniu że Photoshop nie ma konkurencji, wtf?

    Dalej: "Jeśli jednak nie zależy nam na eksporcie plików psd i ich późniejszej edycji w programie Adobe" - skoro ma to być alternatywa dla Photoshopa to w moim odczuciu psd nie ma tu w ogóle znaczenia - co innego gdybyś szukał "zamiennika Photoshopa, który obsługuje pliki psd" (a tytuł artykułu jest z goła odmienny).

    Jeśli ktoś szuka alternatywy do prac graficznych to Affinity jest nią zdecydowanie. Zrobisz w tym wszystko co potrzebujesz (a przynajmniej 95% rzeczy bo zawsze ktoś coś specjalnie wyszuka na kontrę do komentarza...). Cena w obecnej promocji (120 zł) brzmi wręcz jak żart za taki soft. Nie ustępuje praktycznie w niczym Photoshopowi dla 99% populacji a kosztuje ułamek tego, co trzeba wydać na produkt firmy Adobe. Przede wszystkim tutaj kupujesz program a nie usługę w abonamencie jak to obecnie ma miejsce w przypadku Photoshopa. Tutaj nie zapłacisz to nie zrobisz upgrade do kolejnej wersji ale program nadal będziesz mógł używać w przeciwieństwie do Adobe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, funkcjonalnie jest ok, zgoda - i o tym napisałem, że do typowych prac wymienione programy wystarczają. Ale MOIM kryterium "alternatywności" jest także zgodność plikowa - co z tego, że ja swojego Photoshopa zastąpię, skoro współpracuję z innymi ludźmi, którzy mają Photoshopa i chcą dostać pliki psd, z którymi da się coś dalej zrobić (np. da się edytować warstwy tekstowe)? W takim układzie, jeśli ten "alternatywny" program nie zapewnia zapisania efektów pracy tak, aby Photoshop mógł z tego skorzystać, to nie jest w 100% alternatywą.

      Natomiast zgodzę się, że jeśli ktoś nie potrzebuje tego typu zgodności, to owszem, Affinity czy Paint Shop Pro sprawdzą się bardzo dobrze i właśnie o tym napisałem w podsumowaniu :) W tym o śmiesznie niskiej cenie za Affinity.

      Trzeba jednak pamiętać, że bez zgodności plikowej nawet Paint.NET dla wielu ludzi będzie dobrą alternatywą dla Photoshopa, co wcale nie oznacza, że będzie tą alternatywą w sensie ogólnym.

      Ten wpis nie jest ogólnym rozważaniem, tylko przedstawieniem moich wymagań (jakim m. in. jest prawidłowy odczyt powstałego pliku psd w Photoshopie - być może o tym zapomniałem wyraźniej napisać) i sprawdzeniem, czy są programy, które je spełniają.

      Testuję właśnie Affinity Designera i byłby to genialny zamiennik Adobe Illustratora i Corel Draw - przynajmniej dla mnie, ALE... nie zapewnia zapisu plików wynikowych ani w formacie Illustratora, ani w formacie Corela, co oznacza jedno - nie mogę go stosować do prac, które wymagają utworzenia na końcu takich właśnie plików. I co z tego, że rysuje się tu super wygodnie, że GUI jest świetne, skoro efektów pracy nie będę mógł wysłać np. do wydawnictwa? I znów, dla większości osób, które coś tam sobie rysują, zamieniają na bitmapę i drukują, to jest re-we-la-cyj-ny program, ale dla mnie, niestety, nie będzie alternatywą dla CorelDraw, czego strasznie żałuję akurat :(

      Usuń